Pokazywanie postów oznaczonych etykietą Robert Fitts. Pokaż wszystkie posty
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą Robert Fitts. Pokaż wszystkie posty

piątek, 15 lipca 2011

nie jestem okiem!

W 12 rozdziale 1 Listu do Koryntian Paweł porównuje Ciało Chrystusa do ludzkiego ciała, gdy wyjaśnia dary duchowe. Albowiem i ciało nie jest jednym członkiem, ale wieloma. Jeśliby rzekła noga: Ponieważ nie jestem ręką, nie należę do ciała; czy dlatego nie należy do ciała? A jeśliby rzekło ucho: Ponieważ nie jestem okiem, nie należę do ciała, czy dlatego nie należy do ciała?
(1 Kor. 12,14-16).

To prawdziwe święto w moim kalendarzu: dzień, kiedy mogę uznać i czuć się wolnym, że nie jestem okiem, a fakt odkrycia, czym nie jestem, sprawia, że mogę odkryć, czym naprawdę jestem w Ciele Chrystusowym!
Przez tak wiele lat chodzenia z Bogiem, z zapałem próbowałem być wszędzie i wszystko robić. Gdy pojawiał się misjonarz w moim kościele, natychmiast czułem wezwanie, aby iść na misję do pogańskich plemion. Kiedy pojawiał się jakiś artysta i usługiwał w kościele, cały podekscytowany chciałem wołać „Chcę to robić!”. Chciałem służyć jako dynamiczny ewangelista i prawie już stawiałem na uboczu wielki namiot, by ogłaszać Dobrą Nowinę zgubionym. Chciałem być pastorem radiowym, pilotem, autorem, nauczycielem...
Muszę przyznać, że przez długi czas próbowałem rozwinąć skrzydła we wszystkim, co wymieniłem wyżej, brałem głęboki wdech i skakałem, próbując tych rzeczy i wielu innych też... Oczywiście, cierpiałem wiele, sfrustrowany z powodu nieporozumień w tamtym czasie. Pomimo jednak tej „naiwnej gorliwości” nie wszystko jest stracone. Kto wie jednak, ile można było dokonać, gdybym nie próbował iść we wszystkich kierunkach jednocześnie?
Z biegiem lat, gdy byłem już cały posiniaczony, Bóg pracował nade mną swoją miarą łaski i objawienia w taki sposób, że mogę, wreszcie spokojnie, powiedzieć „Nie jestem okiem”, albo „Nie jestem ręką, nogą też nie”. Dzięki temu mogę też odważnie powiedzieć, że „Jestem okiem; jestem ręką; jestem nogą”. To samo zrozumienie, dla którego mogę powiedzieć, czym nie jestem, sprawia, że czuję się wolny i wiem, że jestem w Ciele Chrystusa. Czymkolwiek jestem, z pewnością stanie się to jasne, nie tylko dla mnie, ale i dla tych, z którymi jestem powiązany w Bożym Królestwie.

Czy odnalazłeś swoją tożsamość w Ciele Chrystusa? Czy ci, którzy idą z tobą i pracują z tobą, mają to samo zrozumienie od Pana? Czy może próbujesz być okiem, a Bóg nie powołał cię, ani nie obdarował, byś nim był? To absurdalna myśl: ucho, które próbuje wykonywać pracę oka, czy dłoń, która stara się być stopą.  Żeby nie stać się takim absurdem dla siebie samych i ludzi wokół nas, rozważ kilka spraw w ramach odkrywania Bożego obdarowania i powołania dla siebie:

  • Nie szukaj znaczącej ani wpływowej roli. Jeśli taką dostaniesz, nie uciekaj przed tym. Zajmij swoje miejsce jako oko, jeśli Bóg rzeczywiście daje ci rolę oka.
  • Nie szukaj służby, ale szukaj możliwości służenia. Świat jest pełen potrzebujących, cierpiących ludzi, którzy potrzebują pomocy i otuchy. Duch prawdziwego sługi nie domaga się uznania. Sługa nie potrzebuje sceny ani reflektorów, by służyć. Musi tylko kochać Boga i bliźniego, i być gotowy poświęcić się w służbie dla innych.
  • Zawsze pamiętaj, że w Ciele Chrystusa nie ma nieważnych członków. Jest większe lub mniejsze obdarowanie, ale nie ma żadnych podstaw do uznania, że są ważne i nieważne funkcje. Twoja funkcja w ciele jest tak samo ważna i potrzebna jak funkcja oka. Nie ma potrzeby starać się być okiem, bo możesz po prostu spokojnie być tym, do czego powołał cię Bóg, niezależnie od funkcji, którą spełniasz.
  • Nie zadowalaj się niewiedzą. Musisz i masz prawo wiedzieć, jesteś też odpowiedzialny za to, by wiedzieć. Módl się, by Bóg jasno objawił to, czym jesteś: tobie i innym w ciele. Ogromne uwolnienie przyjdzie, gdy znajdziesz swoją tożsamość w Ciele Chrystusa.

Zwykle Bóg pracuje nad nami zgodnie z naszymi pragnieniami i skłonnościami. Czym chcesz być? Co chciałbyś robić? W czym jesteś naprawdę dobry? Co robisz z łatwością? Pamiętaj słowa Jezusa w odpowiedzi na szemranie, gdy kobieta wylewała drogie perfumy na Jego stopy. Ktoś powiedział: „Przecież to można było sprzedać i rozdać pieniądze ubogim! Cóż za marnotrawstwo!” Odpowiedź Jezusa była taka: „Zostawcie ją w spokoju! Zrobiła to, co mogła!” Oto klucz do tego, by zacząć. Rób to, co robisz, a rezultaty zostaw w rękach Pana.

Apostoł Paweł powiedział „Albowiem Bóg to według upodobania sprawia w was i chcenie i wykonanie.” (Filipian 2,13). To jest wyjątkowa obietnica dla w pełni oddanego i ufnego dziecka Bożego! To Bóg pracuje w tobie, byś chciał robić to, czego On chce, byś robił. Jednocześnie Bóg daje ci siłę i zdolności, by dokonać tego, do czego cię zmotywował! Co za uwolnienie! Jeśli w pełni na Nim polegamy, On popycha nas w nadnaturalny sposób, sprawiając pragnienie „według upodobania”!

Pierwszym krokiem, by odkryć swoje miejsce i funkcję w Ciele Chrystusa, jest wyrzeknięcie się siebie i samostanowienia, i zaufanie Jezusowi, że da nam Bożą motywację do działania zgodnego z Jego wolą. On zawsze daje najlepsze tym, którzy Jemu zostawiają wybór.
Mogę mieć niewiele do zaoferowania, ale robię, co potrafię zrobić. Bóg dał nam wszystkim zdolność złożenia spraw u Jego stóp. Jest coś, co mam zrobić i Bóg mnie do tego uzdolni. Tak, jak upamiętnił czyn kobiety, która wylała swoją miłość dla Jezusa robiąc to, co mogła zrobić, tak samo to, co ja i ty robimy, będzie pomnikiem Bożej łaski w przyszłości. Pamiętaj, twoja rola w Ciele Chrystusowym nie wymaga stopnia naukowego! I niech cię to nie martwi... Jezus też go nie miał!

Robert Fitts
(zaczerpnięte z bloga House 2 House)

czwartek, 7 lipca 2011

jak zbudować kościół (1/6)

Wspólne studiowanie Pisma
Coś co jest proste, łatwo się pomnaża; rzeczy złożone – trudno. W większości prostych kościołów nie ma nauczania z kazalnicy. Zamiast tego, wszyscy uczą się przez wspólne studiowanie Pisma. W ten sposób kościół jest samowystarczalny jeśli chodzi o nauczanie rad Bożych.
Jednym z modeli studiowania Biblii jest odnajdywanie w tekście trzech symboli (umownie):
• Znak zapytania: czy jest coś, czego nie rozumiem
• Żarówka: czy są jakieś rzeczy, które rzucają światło na fragment lub czy tekst rzuca światło na coś, co dzieje się w moim życiu
• Strzałka: czy Bóg przemawia bezpośrednio do mnie, czy w moim życiu jest coś, co musi się zmienić pod wpływem Słowa

Poświęćcie kwadrans na studium Ewangelii Łukasza 10,1.2 i spróbujcie zastosować symbole znaku zapytania, żarówki i strzałki. Podzielcie się na grupki 3-4 osób i czytajcie po zdaniu. Zapytaj, czy ktoś chce postawić któryś z trzech symboli (znak zapytania, żarówkę lub strzałkę). Omówcie odpowiedzi.
Czego się uczycie z tej metody?

Czy zauważyłeś, że każdy się pochyla do przodu w czasie studium? Nawet ciało pokazuje, jak aktywnie zaangażowani są ludzi w czasie nauki. Takie studiowanie pokazuje, że ludzie uczą się i pamiętają o wiele więcej, gdy mają możliwość wypowiadania się, niż gdy po prostu siedzą i słuchają.
Czy jest ktoś, kto nic nie powiedział? Zadaniem prowadzącego jest upewnić się, że każdy bierze udział w dyskusji, zwłaszcza ci najcichsi.
Jeśli ktoś ma pytania do studiowanego fragmentu, twoim zadaniem nie jest odpowiadanie na nie, ale pytanie grupy o ich zdanie. Zawsze szukajcie odpowiedzi w Piśmie. Dzięki temu, Biblia zachowuje autorytet, a nie lider.
Czy jest ktoś, kto zdominował dyskusję? Prowadzący powinien upewnić się i zrobić wszystko, by nikt (włączając w to jego samego) nie gadał nonstop.
Czy zauważyłeś zaletę skupiania się na jednej myśli lub jednym wersie na raz? Dzięki temu możecie znaleźć dużo więcej w tekście. Jedyna sytuacja, w której możecie czytać więcej na raz, to studiowanie historii lub wydarzenia, które ma sens jedynie przy czytaniu całego fragmentu (np. z przypadku przypowieści).
Czego się nauczyliście z tego fragmentu? Czy zauważyliście to, co niżej wyliczam?
Wiersz 1:
Jezus miał konkretny plan dla okolicy. On ma też plan dla waszej okolicy!
Jezus powiedział uczniom, dokąd mają się udać. Wam też powie!
Wysłał uczniów w parach, nie w pojedynkę.
Kiedy Jezus wysyłał ludzi na jakieś miejsce, planował się tam także udać. Jeśli Jezus gdzieś was posyła, pójdzie z wami.
Wiersz 2:
Według Jezusa, problemem nie były żniwa. Wielu ludzi narzeka, że ich obszar działania jest zbyt trudny, że ludzie nie są zainteresowani prawdą o Jezusie. Ale Jezus mówi, że żniwo jest gotowe.
Jeśli każdy z was znajdzie kogoś spoza grupy, by podzielić się z nim takim modelem studiowania Biblii, wzmocni to wasze przekonanie do tej idei.

Więcej „indukcyjnych” sposobów studiowania Biblii
Proste indukcyjne studium biblijne wg Davida Watsona
1. Wysłuchaj lub przeczytaj cały fragment i opowiedz własnymi słowami, co jest napisane.
2. Jeszcze raz opowiedz, może nawet zapisz, własnymi słowami fragment, gdy dochodzisz do przekonania, że go rozumiesz i jesteś w stanie zawrzeć w nim istotę znaczenia.
3. Powiedz, a nawet zapisz własnymi słowami, w jaki sposób będziesz posłuszny temu przekazowi. W przypadku osób niewierzących, możesz ten krok zmodyfikować i zapytać, czego dowiedzieli się o Bogu (lub człowieku) na podstawie studiowanego fragmentu. Sformułuj szereg oświadczeń typu „Będę...”. Podziel się nimi głośno w grupie, by poczuć odpowiedzialność bycia posłusznym temu, co zrozumiałeś. Jeśli są małżeństwa, rodzice z dziećmi lub rodzeństwa, niech obiecają sobie wzajemnie posłuszeństwo odkrytym prawdom w swoich rodzinach.

Metoda z książki „Getting Started” Felicity Dale
Czytacie kilka wersetów i w grupie odpowiadacie na trzy pytania:
1. Co tu jest napisane?
2. Co to znaczy?
3. Jakie znaczenie to ma dla mojego życia?
Zauważ różnicę między pytaniem 1 i 2. Na przykład, Ewangelia Jana zaczyna się: „Na początku było Słowo...”. Bez zadania drugiego pytania, wiele się z tekstu nie wyciągnie.

Jeszcze inna metoda, wg Roberta Fittsa
W dyskusyjnym studium biblijnym, po prostu czytamy Pismo, każdy bierze udział czytając po kilka wierszy, w zależności od liczby uczestników. Podczas czytania, każdy jest zachęcany do przerywania w dowolnym momencie, by skomentować tekst lub zadać do niego pytanie. Jeśli ktoś czyta zbyt długi fragment, prowadzący może przerwać i zapytać: Czy ktoś ma jakiś komentarz do tego fragmentu? Co kilka wierszy powinna pojawiać się minidyskusja.

Modlitwa 10,2b
Modlitwa poprzedza Boże działanie.
W 2002 roku w USA dwóch przyjaciół, Kenny i John, zastanawiali się nad sposobem, by w ich stanie powstawały nowe kościoły. Doszli do zrozumienia, że Jezus dał klucz do tego w Ewangelii Łukasza 10,2 (Żniwo wprawdzie wielkie, ale robotników mało. Proście więc Pana żniwa, aby wysłał robotników na żniwo swoje). Zdecydowali się na eksperyment. Postanowili modlić się tymi słowami z Ewangelii każdego dnia. Choćby przez telefon.
Wkrótce zdali sobie sprawę z faktu, że nie wiedzą, jak modlić się tymi słowami dzień po dniu, więc prosili Boga, by ich nauczył. Bóg objawił im, że nie mogą ustawać w swojej modlitwie i muszą precyzować, o co proszą. No i zaczęło się dziać. Kenny był odpowiedzialnym za zakładanie zborów w swoim kościele. Zgodnie z tym, o co się modlili, mniej więcej jedna osoba w miesiącu kontaktowała się z nim pytając o możliwość założenia zboru. Osoby te dołączały do modlitwy 10,2b i w niedługim czasie prawie codziennie przychodzili nowi ludzie, by rozmawiać o zakładaniu zborów. W ciągu ośmiu miesięcy (!) Kenny był świadkiem powstania 120 zborów – jako bezpośredni rezultat modlitwy i rozmów.
Kenny i John nazwali  modlitwę 10,2b wirusem i wciąż poszukują ludzi wokół, których mogliby nim zarazić. Dzisiaj na całym świecie ludzie przyłączają się do codziennej modlitwy 10,2b i wszędzie widzą niezwykłe Boże odpowiedzi na nią.

Wstań i módl się aktywnie na głos. Módlcie się modlitwą 10,2b w parach. Spróbujcie modlić się tak stale, codziennie, wybierając partnera z grupy (starajcie się łączyć w pary męskie lub żeńskie) – choćby przez telefon, ale codziennie, przynajmniej przez okres kilku tygodni.

(zaczerpnięte z simple church)